Klimatyzacja w samochodach

Klimatyzacja w samochodach

Dziś jest absolutnym standardem; nawet tanie miejskie „jeździdełka” są w nią wyposażone. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze 30 lat temu uchodziła za przejaw luksusu. Mowa oczywiście o klimatyzacji samochodowej.

Rozwój klimatyzacji w samochodach podążył taką samą drogą jak klimatyzacja domowa. Zrazu był to zbytek dostępny tylko w najdroższych modelach, a dziś możemy ją zamówić do najtańszych samochodów miejskich.

Klimatyzacja samochodowa narodziła się oczywiście w USA. Przez wiele lat „klima” była – obok wielkich silników V8, krążowników szos i pickupów – jednym z symboli amerykańskiej motoryzacji. Producenci zainteresowali się możliwością zamontowana w aucie agregatu, który ochładzałby wnętrze w latach 30. XX wieku. W 1933 roku pewna firma z Nowego Jorku wystartowała w ofertę montażu klimatyzacji w wozach o silnikach dostatecznie mocnych, aby były w stanie ją napędzać. Najpierw trafiła do najbardziej luksusowych aut – Cadillaków, Packardów, Duesenbergów. Oczywiście nie była wyposażeniem fabrycznym – dopiero w 1939 roku Packard wprowadził własne rozwiązanie tego typu w oferowanych modelach.

Seryjnie produkowana klimatyzacja samochodowa pojawiła się dopiero w 1953 roku w Chryslerze Imperialu. Rok później także Ford i General Motors zaprezentowali swoje odpowiedniki. W luksusowych modelach europejskich „klima” zaczęła się upowszechniać pod koniec lat 50.

W USA klimatyzacja dość szybko stała się standardem, natomiast w Europie i Azji uchodziła za wyposażenie opcjonalne aż do końca lat 80. Dopiero w następnej dekadzie klimatyzacja trafiła też do tańszych aut i dziś jest wyposażeniem podstawowym.

Dzisiejsza „autoklima” różni się bardzo od pionierskiego „Airtemp” Chryslera z lat 50. – jest wielostrefowa, sterowana przez komputer pokładowy, a jej włączenie nie zwiększa dramatycznie apetytu silnika na paliwo jak miało to miejsce jeszcze 20 lat temu.