Kurtka naładuje komórkę dzięki bateriom słonecznym

Kurtka naładuje komórkę dzięki bateriom słonecznym

Jeśli w podróży padnie nam komórka lub odtwarzacz muzyki, nie musimy już szukać gniazdka elektrycznego. Teraz sprzęt elektroniczny naładuje nam kurtka. Oto fotowoltaika wkracza w świat odzieży wierzchniej.

Oczywiście, gdy wyczerpie się nam bateria w naszym smartfonie, tablecie lub laptopie, możemy użyć powerbanku, czyli zewnętrznego urządzenia, które zasili energią wyłączony technogadżet. Minusy? Powerbank trzeba ze sobą nosić, a zapomnieć o nim niełatwo. A gdy nosić nie ze sobą, ale na sobie?

Na taki pomysł wpadła firma odzieżowa Tommy Hilfiger. Na jesieni ubiegłego roku marka wprowadziła do sprzedaży kurtki wyposażone w baterie słoneczne opracowane przez spółkę Pvilion, która od wielu lat zajmuje się produkcją paneli solarnych. Obie kurtki (męska i damska) mają bardzo klasyczny krój, a główny element wzorniczy stanowi klasyczna szkocka krata. Uwagę zwracają tylko ogniwa słoneczne naszyte na plecach.

Energia produkowana w ogniwach magazynowa jest w baterii zaszytej w kurtce. Podłączone są doń dwa kable USB. Dzięki nim zasilić można komórkę lub tablet, wystarczy tylko podpiąć urządzenie do baterii i gotowe. Ładować można dwa urządzenia jednocześnie. W pełni naładowana bateria pozwala wykorzystać ją do maksymalnie czterech ładowań. Jeżeli dzień jest pochmurny, wówczas można podłączyć kurtkę do gniazdka w domu i w ten sposób zasilić baterię

Kurtki dostępne są w internetowym sklepie producenta. Koszt jest niemały, bo to prawie 600 dolarów. Na razie więc to tylko taka ciekawostka, ale w przyszłości fotowoltaiczna odzież może się upowszechnić.