Samolot słoneczny musiał przerwać historyczny lot

Samolot słoneczny musiał przerwać historyczny lot

Na naszym blogu pisaliśmy już o Solar Impulse 2. To samolot napędzany prądem pochodzącym z paneli fotowoltaicznych zamontowanych na skrzydłach. W tym roku miał odbyć historyczną podróż dookoła świata, ale pojawiły się nieoczekiwane przeszkody. Zawiniła pogoda.

Solar Impulse 2 czeka przymusowy postój na Hawajach. Postój nie będzie krótki, bo potrwa aż do kwietnia przyszłego roku. Skąd tak długa przerwa w locie. W samolocie przegrzały się akumulatory, a to doprowadziło do ich uszkodzenia. Trzeba je więc wymienić, a to musi potrwać.

Załoga i konstruktorzy Solar Impulse 2 poinformowali o przejściowych kłopotach w oficjalnym komunikacie. Od razu pojawiły się w internecie komentarze sugerujące, że technologia jest wadliwa i dlatego akumulatory się przegrzały. Od razu pojawiło się dementi ze strony zespołu Solar Impulse. Technika zastosowana w rewolucyjnych samolocie jest bez zarzutu, a zawiniła pogoda – twórcy nie przewidzieli zmian temperatur, które mogą się pojawić wraz z gwałtownymi zmianami temperatury w tropikalnym klimacie.

Zanim Solar Impulse 2 został uziemiony, przez 118 godzin bez przerwy leciał z Nagoi w Japonii na Hawaje. Tym samym pobił kolejny rekord. Z Honolulu samolot miał wyruszyć do Phoenix w stanie Arizona, ale nastąpi to dopiero w kwietniu.

Historyczny lot fotowoltaicznego samolotu rozpoczął się w marcu br. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przelot podzielony jest na etapy, aby piloci mogli odpoczywać. W trakcie międzylądowań prowadzone są akcje propagujące czystą energetykę.

Solar Impulse 2 wyposażony jest w 17 tys. ogniw solarnych. Pokrywają one skrzydła o rozpiętości 72 metrów. Prąd magazynowany jest w akumulatorach, które napędzają silniki elektryczne wprawiające w ruch śmigła. Samolot waży 2,3 tony i osiąga prędkość 140 km/h.

Cały zespół Budotom trzyma kciuki za Solar Impulse 2 i jego konstruktorów!