Energia słoneczna lekiem na 20. stopień zasilania

Energia słoneczna lekiem na 20. stopień zasilania

Upały nie ustępują i nie dadzą za wygraną aż do końca sierpnia. Wysokie temperatury wpłynęły na obniżenie poziomu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Trzeba było wprowadzić stopnie zasilania, co oznacza straty dla gospodarki idące w setki milionów złotych. Na razie więzy ograniczenia nieco rozluźniono, ale sytuacja nadal nie należy do wesołych.

Eksperci powtarzają jak mantrę, że polska sieć energetyczna jest przestarzała i wymaga olbrzymich nakładów na modernizację. Inwestycje mają rozpocząć się w II połowie br., ale sceptycy powątpiewają, czy ich zakres okaże się odpowiednio szeroki. Pojawiają się głosy, że tegoroczny kryzys energetyczny, bo inaczej tego nazwać nie można, to dopiero początek. Klimat się ociepla, więc tropikalne upały będą się latem powtarzać, a rząd – jak zwykle – ograniczy się do doraźnego rozwiązania problemu, a „potem się zobaczy”. Oznacza to, że 5 lat nie będzie wystarczyło ograniczenie dostaw energii elektrycznej płynącej do fabryk, prąd zostanie także wyłączony w prywatnych domach, zupełnie jak w latach najostrzejszego kryzysu gospodarczego w późnym PRL-u.

Oczywiście rozwiązaniem jest dywersyfikacja źródeł prądu. Najlepiej stawiać na OZE, do czego zresztą prowadzą przepisy unijne. Ostatnio przeciwnicy zielonej energetyki dowodzili, że elektrownie wiatrowe są wyrzucaniem pieniędzy w błoto, bo ostatnie dni były bezwietrzne, więc nie mogły wytwarzać prądu. To częściowa prawda. Częściowa, bo faktycznie, wiatraki nie pracowały, ale poza skrajnymi przypadkami flauty, sprawdzają się bardzo dobrze.

W okresie letnim idealnym dodatkowym, awaryjnymi źródłami prądu mogłyby być farmy fotowoltaiczne. Wciąż jednak jest ich w Polsce bardzo mało, a na energetykę solarną stawiają głównie prywatni prosumenci. Szacunki pokazują, że w ciągu najbliższych lat nasz kraj czeka boom na fotowoltaikę i miejmy nadzieję, że tak się stanie, bo – jeżeli zostanie utrzymane ślimacze tempo naprawy polskiej energetyki – przy okazji kolejnych upałów będziemy z zazdrością patrzeć na posiadaczy paneli słonecznych, zapalając po zmroku kolejną świeczkę. A może lepiej nie czekać, aż ktoś wreszcie zmodernizuje polskie sieci przesyłowe, zadbać o siebie i bliskich, i samemu zamontować instalację solarną?