Nowy projekt rządu zakłada oddawanie połowy wyprodukowanej energii za darmo

Nowy projekt rządu zakłada oddawanie połowy wyprodukowanej energii za darmo

Każdy posiadacz przydomowej mikroelektrowni będzie zobowiązany do oddawania przynajmniej 30% wyprodukowanej energii za darmo do sieci energetycznej. Natomiast jeśli na budowę instalacji jej właściciel otrzymał dotację to aż 65% uzysku powędruje do zakładu energetycznego – takie postulaty wysunął polski rząd w najnowszej propozycji ustawy o OZE.

Rządy krajów całego świata wydają miliardy na kampanie marketingowe, które mają uświadomić społeczeństwu rolę energii odnawialnej w życiu człowieka. Z tego powodu prowadzą również rozmaite akcje oraz projekty, które mają motywować ludzi do zakładania własnych mikroinstalacji. Często właśnie w tym celu obywatele dostają dofinansowania i dotacje, które mają wspomóc ich w stworzeniu własnej przydomowej elektrowni. Tymczasem polski rząd jak zwykle postępuje odwrotnie i w najnowszym projekcie nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii proponuje opłatę uiszczaną w postaci energii przez posiadaczy mikroelektrowni. Według zapowiadanych zmian każdy właściciel przydomowej elektrowni będzie prawnie zobowiązany do przekazywania części wyprodukowanej energii za darmo do sieci elektroenergetycznej. Zasady rozliczenia będą zależeć od wielkości posiadanej instalacji, parapodatek może sięgać jednak nawet 65%. Czy zapowiadane zmiany oznaczają koniec niezależności energetycznej Polaków?

Według rządu ustawa ma wspierać rozwój pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych na terenie Polski, ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że przysłuży się jedynie koncernom energetycznym. Dla obywateli może stanowić istotne ograniczenie możliwości wytwarzania energii w przydomowych mikroinstalacjach.